Zapowiedzi zmian, czyli jak jedna rozmowa zmienia wszystko.

Przysłowie na dziś – „Kiedy pierwszy wóz staje, karawana się zatrzymuje”.

Proste by się wydawało, nie ma wpisu nie ma ludzi na blogu. Okazało się że to mylna interpretacja blogowego życia, i zerknięcie na tabelkę dało wiele do przemyślenia. Ostatnio rozmawiałem z moim kuzynem ( sceptycznie nastawionym do Go, w sensie że jest to dziwna gra ) zwrócił on mi uwagę że nie zawsze ludzie pojmują dobre rady tak jak my chcieli byśmy żeby to robili i przez to powstają nie do powiedzenia.

Pod dzisiejszym wpisem zamieściłem SKOPIOWANE dwie lekcje go ze stronki http://go.art.pl/kurs polecam ją ponieważ w prosty i przystępny sposób objaśnia podstawy samej gry jak i w pewnym stopniu całą otoczkę z nią związaną, czytaj nie tylko zasady ale i słownictwo czy też historie.

Co więcej dodać w tym wpisie? Okazuje się ze nie mam pomysłu na bloga o Go i Herbacie, w końcu ileż można pisać będąc zamkniętym w pudełku obwiązanym jedwabną wstążeczkom, nie mając pojęcia co jest na zewnątrz. Dlatego postanawiam wstąpić do klubu Go w sąsiedniej miejscowości ( tej w której pracuje straż miejska co na wlepiała mi mandatów za niewinność i nie opanowanie języka w miejscu publicznym) nie mam pojęcia jak będzie to wyglądać ale najpewniej doprowadzi do totalnej rewolucji względem wizualnym bloga, tematów poruszanych oraz tym co na nim pozostanie. Tymczasem zachęcam do zapoznania się z tekstem poniżej i wejściem na stronę http://go.art.pl/kurs

Przyjemnej gry :)

Więcej

Wybaczajmy… bo dzięki temu mamy co czytać przy herbacie :)

Witam i pozdrawiam. Mamy nowy rok miłościwie panującego KRÓLIKA, :) ja powróciłem z wojaży, a świat mimo zmiany daty pozostał ten sam.
Od dnia dzisiejszego, co tydzień będzie pojawiał się wpis (tak jak obiecałem). Wiem, że miały one być regularne od stycznia, ale pobyt na obczyźnie przedłużył się, a dostęp jak i czas wolny były BARDZO ograniczone. Wracając do powrotu z wojaż, jakiś tydzień temu 12 godzin po postawieniu stopy za progiem swego domu (jest to przenośnia dom jest moich rodziców nie mój) wybrałem się z prezentem oraz przeprosinami, za długi czas nie dawania znaku życia, do Pana Wei-honga.

Więcej

Przeprosiny… i życzenia

Dopiero ze szczytu góry można ocenić rozległość równiny

I ponownie długi czas bez wpisu :( a powód? wyjazd w dalekie kraje, jak by powiedział mój mistrz, konkretnie do Monachium wspaniałego miasta gdzie ludzie grają w go . Do tego jednej z kolebek tej gry w europie (podobno, przynajmniej tak wyczytałem w pewnej książce otrzymanej w tym roku, o której napiszę niebawem) miasto piękne, zabytkowe oraz zaśnieżone, ale ja nie o tym. Z racji nadchodzącego nowego roku ( będzie on za 1h i 57min ) życzę wszystkim graczom, czytelnikom oraz miłośnikom Chin jak i mojego bloga ( będzie tych ostatnich niewielu ) wszelkiej radości sukcesów oraz tego, ażeby nadchodzący rok 2011 był o niebo lepszy od kończącego się, oraz przyniósł spełnienie marzeń i postanowień noworocznych.

Tekst pójdzie do poprawy bo klawiatura niemiecka nie współdziała z językiem polskim a ja mam ograniczony dostęp do komputera.

I jeszcze raz przepraszam czytelników i postaram się to zrekompensować ( jest to postanowienie noworoczne wraz z usystematyzowaniem wpisów )

LEMON czyli gdy PU-ERH pozna cytrynkę

Przysłowie na dziś to – Ludzie, chociaż nie dożyją nawet stu lat, to jednak stwarzają sobie troski na całe tysiąclecia.

Na początku tego wpisu chciałem przeprosić za poprzednią notkę, była pisana na szybko, więc nie trzyma klimatu ponoć ( tak stwierdziła pewna osoba), ale dziś wracamy do tematu herbat. Opisze herbatę typu PU-ERH, czyli tak zwaną herbatę czerwoną ( tak nazywamy ją europie, gdzie podział odbywa się ze względu na kolor napary, w Chinach jest zaliczana do herbat czarnych gdyż tam podział dokonywany jest ze względu na barwę suszu)

Pu-erh Lemon

Pu-erh Lemon

Herbata pu-erh jest herbatą czerwoną, przechodzącą dodatkowy proces fermentacji i leżakowania. Pochodzi z prowincji Yunnan w południowych Cinach. O ile herbatę pozostałych rodzajów przechowuje się nie dłużej niż rok, o tyle herbata pu-erh może leżeć nawet 50 lat.

Więcej

Słowa, w takie dni wiele z nich chcielibyśmy cofnąć lub powiedzieć…

Przysłowie na ten dzień, a jednocześnie na całe życie – Można usunąć skazę w klejnocie, ale nie można cofnąć powiedzianego słowa.

W taki dzień jak dziś, gdy przypominamy sobie o osobach, które odeszły ( chociaż powinniśmy pamiętać o nich zawsze ) warto też pomyśleć o tym jak odnosimy się do innych osób. Pamiętajmy słowa ranią często bardziej niż czyny.

Więcej

Czerwone czy czarne? Gdy ignorancja i przyzwyczajenia prowadzą do…

Przysłowie na dziś, a dokładniej na ten tydzień to – Kto zasłania uszy, kradnąc dzwon ze świątyni, oszukuje sam siebie.

I jest to prawdą odnosząc się do poprzedniego wpisu. Najczęściej ludzie nie słyszą bądź nie zauważają problemów oszukując w ten sposób samych siebie, a czasem też inne osoby związane z jakąś sprawą. Ale nie nakręcajmy spirali, i porzućmy złe myśli dotyczące ostatniej, że tak się wyrażę, przygody. Dziś chciałbym ponownie poruszyć sprawę naszej, a przynajmniej mojej, ulubionej gry, czyli wéiqí.

Więcej

Gdy stawiasz się niczym mur, a nie uginasz jak bambus…

Powracam po dłuższej przerwie, spowodowanej kilkoma perypetiami. Oczywiście w tej chwili wszyscy czytający zaglądający, czy też podglądający uderzyli głową w klawiaturę i zaczęli jęczeć, na czym świat stoi, skoro ten blog znowu rusza. Ale zacznijmy jak zwykle, przysłowie na dziś – Człowiek raz ugryziony przez węża nie chce chodzić po trawie.

Przysłowie to wybrałem nie bez przyczyny czy podtekstu, prawie miesiąc temu otrzymałem 2 mandaty za, tu cytuję: „ niecenzuralne wyrażanie się w miejscu publicznym”.

Dementuję pogłoski, że jestem gburem, po prostu mnie poniosło i wyskrobać musiałem 150 zł. A zaczęło się niewinnie, pojechałem z mistrzem do najbliższego dużego miasta (chciał kupić herbatę, oraz kilka rzeczy, a zawsze to lepiej jak jedzie ktoś, kto zna język – ja angielski mistrz tak samo, a sprzedawca często nie). W autobusie komunikacji miejskiej zapytałem się czy mistrz mając 85 lat potrzebuje bilet. Kierowca powiedział, że dokładnie nie wie, bo starszy pan wygląda na obcokrajowca, ale pewnie ulgowy może mieć i na nim jechać. Wytłumaczyłem to Panu Wei-hong i ruszyliśmy. Pech chciał ze na czwartym czy piątym przystanku wsiadło 3 jegomości.

Więcej

Previous Older Entries

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.